środa, 23 lipca 2014
podobną drogą poszedł również Daniel D. Huff z Boise State University
który napisał w 1993 r. głośny artykuł "Phantom Welfare State"
(Fantomowe państwo dobrobytu)
chodziło w zasadzie o to samo co w opisywanym wcześniej
"dobrobycie korporacyjnym" - czyli o system ulg i ułatwień mających
nieco rozmiękczyć twarde reguły wolnego rynku
tyle że nie dla najbiedniejszych lecz na korzyść tych całkiem bogatych
według Huffa "fantomowe państwo dobrobytu" składa się
z takich elementów jak: bezpośrednia pomoc publiczna dla biznesu
subsydia kredytowe - ułatwienia podatkowe - subsydiowane usługi
oraz restrykcje handlowe promujące jednych kosztem drugich
a dlaczego jest ono "fantomowe"?
bo w dyskusji publicznej tego segmentu wydatków
państwowych właściwie się nie dostrzega
efekt jest taki że gdy pojawia się argument o konieczności
cięć (rzekomo rozbuchanego) państwa dobrobytu to siekierę
przykłada się natychmiast do programów dotyczących
usług publicznych - zasiłków czy edukacji -
podczas gdy ich skala jest przecież nieporównywalnie
mniejsza niż wydatków na "corporate welfare"
aby nie pozostać gołosłownym Huff wyliczał w swojej pracy
że w 1990 r. rząd USA wydał na ten cel 170 mld dol.
dla porównania w tym samym czasie na edukację (podstawową i średnią)
poszło 8,4 mld a na całą pomoc międzynarodową 4,7 mld
"zamykanie oczu na tę rażącą dysproporcję
już doprowadziło do znaczącego wzrostu nierówności
ekonomicznych w USA i to zjawisko będzie się jeszcze pogłębiać" - pisał Huff
forsal.pl
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz